czekam.



wciąż wiele spraw jest w zawieszeniu. tli się słabym ogniem, a ja wciąż czekam na wybuch. wykorzystuje wszystkie zapasy cierpliwości i pokory. myślę sobie, że ta karma wróci, że kiedyś dostanie mi się od losu z nawiązką. byle nie być wobec życia roszczeniowym, robić swoje, walczyć o więcej ale bez pretensji do świata. świat nie lubi ludzi, którzy wciąż się na niego obrażają.

jest też druga strona tego medalu, szczęśliwa, codzienna, domowa. napełniająca serce spokojem. to dzięki niej nie tupię złośliwie nóżką i nie obrażam się na wszystko dookoła. to dzięki niej wierzę w tę karmę. 

0 komentarze :

Prześlij komentarz

 
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Archiwum bloga