bądźmy.



Znowu się boisz, że zapeszysz, że o szczęściu nie pisze się ot tak, że to nieprzyzwoite bywać aż tak szczęśliwym. Kiedy byłam w najgorszej rozpaczy, ktoś bardzo mądry napisał mi:

"Im większy dół wywierci w Twym sercu smutek i rozpacz tym więcej radości i szczęścia będzie mogło się w nim pomieścić później."

Przyjęłam te słowa, choć ich nie rozumiałam. Powtarzałam je sobie często, próbując uwierzyć, ale nie mogłam wyobrazić sobie wtedy ani większej rozpaczy, ani większego szczęścia, niż to utracone. Musiałam swoje odczekać, żeby zrozumieć, a kiedy zrozumiałam wydało mi się to najpiękniejszym proroctwem, jakie kiedykolwiek dostałam. Człowiek z czasem uczy się stopniować szczęście, to prawdziwe szczęście, a nie chwilowe uczucie zadowolenia po obaleniu butelki wina przy piosenkach Maleńczuka.

To prawdziwe szczęście mieści w sobie też dużo smutku, złości, rozczarowań, zmęczenia, bezsilności. Ono to wszystko w sobie zawiera, nie chroni cię przed tym, ale daje ci siłę, żeby się z tym mierzyć, pozwala odczuć przemijalność tych wszystkich trosk, tych małych kataklizmów, które przydarzają się permanentnie. 

Może nigdy nie będziemy mieli w tym samym momencie wystarczająco dużo wolnego czasu, siły, przestrzeni, pieniędzy, zdrowia, spokoju, ile byśmy chcieli, M. Zawsze będzie nam czegoś brakowało do tej obiektywnej pełni, która zdejmuje ci z barków wszystkie troski i pozwala cieszyć się niczym nieskrępowaną obecnością, ale czy tak naprawdę tego potrzebujemy? Nie czekajmy. Nie traćmy nas na czekanie. Bądźmy. 

0 komentarze :

Prześlij komentarz

 
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Archiwum bloga