dwa tysiące piętnaście.




Długo zwlekałam z napisaniem tego podsumowania. Nie mogłam się w sobie zebrać, było mi ciężko spiąć w głowie wszystko co się stało. Pewnie i tak mi się nie uda. Ten rok był ważny. Niewątpliwie dużo się w ciągu niego zmieniło i choć rękami i nogami zawsze bronię się przed zmianami to tych uniknąć się nie udało. I dobrze.

Patrzę na podsumowanie zeszłego roku i myślę, że udało mi się w znacznej mierze zrealizować zeszłoroczne postanowienie. Byłam wobec siebie fair i uparcie szłam dalej. Udało mi się kilka małych rzeczy i kilka dużych. Za wszystkie jestem niezmiernie wdzięczna. 

Znów udało mi się odwiedzić w lutym jakieś nowe miasto, tym razem był to Londyn. Uśmiecham się na samo wspomnienie tej wyprawy. Dobrze nam się udała! Przywiozłam z niej mnóstwo zdjęć i pełno wspomnień. Nie zakochałam się w tym mieście tak jak w Sztokholmie, ale z pewnością odwiedzę jeszcze kiedyś urokliwe puby i uliczki w Camden. Zostając w temacie miast, miałam wreszcie okazję oswoić się trochę z Warszawą. Jak na ironię losu, miasto które zawsze było mi nie po drodze, odwiedziłam w tym roku pięć razy. Nie zapałałam miłością, choć jeden z wyjazdów był wybitnie udany. 

Miniony rok był (jak zawsze u mnie) mocno muzyczny. Byłam na dużej ilości świetnych koncertów, cieszę się, że znów na żywo mogłam słyszeć piosenki Pidżamy, skakać przy nich w pogo, zbierać siniaki i niszczyć buty. Spełniłam też kolejne z marzeń i pierwszy raz byłam na Woodstocku. Festiwale muzyczne są za każdym razem niepowtarzalnym doświadczeniem. Asiełku, jeśli to czytasz to dziękuję Ci za dotrzymanie obietnicy i zabranie mnie na tam!

W maju spełniło się moje kolejne marzenie. Wyszedł mój debiutancki poetycki tom. To świetne, trzymać w dłoniach własną książkę. To świetne, mieć na niej słowo polecające od swojego literackiego autorytetu. To świetne, spotykać się z tyloma ludźmi w różnych miejscach i czytać swoją poezję. Świetnym jest spełniać marzenia, wiecie? Nawet tak próżne i głupie jak zobaczenie siebie w ofercie internetowego Empiku. Do tego ludzie nie powinni się przyznawać, prawda? A mnie to, cholera jasna, cieszy.

Maj, czerwiec, lipiec, wrzesień to też Alaska. Żadna Alaska, której nie opuściłam. Miejsce, gdzie na zawsze zagościł kawałek mojego serca. Kraina szczęśliwych, do której już znów tęsknię. 

Zupełnie zapomniałabym o obronie pracy magisterskiej! Najpiękniejszy dzień na studiach, naprawdę. Pisanie magisterki też poszło mi zaskakująco mało boleśnie, a miesiąc po obronie zostałam stażystką w mojej obecnej pracy. Na rozmowę kwalifikacyjną jechałam ze ściśniętym gardłem, nikogo nie znałam, nie miałam doświadczenia, a jednak... Dziś razem z ośmioma dziewczynami tworzymy redakcję jednego z najszybciej rozwijających się portali dla rodziców. Udało się! Udało mi się też podnieść kompetencje z zarządzania kulturą- staż w IKM i kurs Narodowego Centrum Kultury- nowi ludzie, nowe doświadczenia.

Dwa tysiące piętnasty nie był tak spokojny jak poprzedni rok. Było w nim trochę wzruszeń, zawodów, uniesień. Powstało kilka gorzkich wierszy. Pod koniec roku wszystko, co misternie w sobie układałam, przewróciło się na drugą stronę i zaczął się dla mnie zupełnie nowy, zaskakujący etap. Posłuchałam siebie, postawiłam na intuicję, a nie na rozsądek. Próbuję. Przyjmuję te doświadczenia z lekkim niedowierzaniem, ale dużą nadzieją. Jestem jednak spokojniejsza, mądrzejsza, dojrzalsza. Czuję to w sobie. 

Dziękuję przede wszystkim za ludzi. Za cudownych ludzi, których miałam i mam przy sobie, którzy wytrzymują i akceptują to, że paradoksalnie wcale za towarzystwem ludzi nie przepadam. Którzy chodzą ze mną na koncerty, podróżują, mieszkają, rozmawiają, piszą, wspierają mnie, towarzyszą w mniejszych i większych przygodach. Nie sposób was wymienić, więc dziękuję wam razem, ale i każdemu kto dołożył choć ziarno do moich zeszłorocznych doświadczeń z osobna.

Czy mam jakieś postanowienie na kolejny rok? Coś z czego będę się potem rozliczać? Gdybym musiała wybrać, byłaby to kontynuacja poprzedniego- słuchać siebie, szanować swoje uczucia, ale też ryzykować, próbować, walczyć. Być utopijnym kamikadze z głową na karku. O ile to w ogóle możliwe. No i napisać książkę. W końcu ją napisać.





"Spalmy wszystkie dokumenty
Stare fotografie
Niech znikną wizytówki na drzwiach
Szczęście polega na tym - całe szczęście -
By z prostych rzeczy nie tworzyć
Intelektualnych labiryntów

Wystarczy przecież
Wystarczy przecież, że
Spokój i ręce przenikają się nawzajem"



2 komentarze :

  1. Pięknie napisane! Zycze ci aby 2016 był jeszcze lepszy lub równie dobry! Tak będzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja Tobie też życzę w Nowym Roku wszystkiego, co piękne!

      Usuń

 
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Archiwum bloga