domy z szopy


  
jak dobrze się znów poskładać. zresetować, wyczyścić, sformatować. wiadomo, że nie wszystko da się tak zamieść, ale przynajmniej część tego ciężaru została daleko. 
  
to nie jest kolejny nowy początek. nazwałabym to raczej łagodnym powrotem. wracaniem do siebie, ponownym oswajaniem przestrzeni. spojrzeniem z dystansu. dystansu 112 km, gwieździstego nieba, pustego pomostu, kubka z grzańcem w dłoniach. 
  
powroty z alaski przestały napełniać mnie smutkiem. 
  

Niedługo kupię dużo książek i będę je czytać. Wieczorami pójdę sobie do kina, a nocami będę słuchał deszczu spadającego na miasto. I tak będzie aż do wiosny. I aż do wiosny nie będę do nikogo mówił o miłości.
Marek Hłasko



0 komentarze :

Prześlij komentarz

 
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Archiwum bloga