Nie stęskniłam się.



I

Są piękne momenty. Chwile, które chce się wziąć ze sobą do kieszeni, wyciągać, oglądać i znów odkładać w pamięci, aż będą jak zmięty papierek, jak bilet z dopisaną długopisem historią podróży. Gwieździsta noc, księżyc w pełni i smugi z chmur przelatującego nad nim samolotu. Ławka pod dużą lipą, koc, piwo. Ludzie, których po prostu ogromnie się lubi.

II

Po czterech dniach wygrzebuję z plecaka zakopany telefon, włączam Internet. Facebook zaczął wysyłać do mnie maile, że się nie logowałam a przecież czekają na mnie 34 powiadomienia, że wiadomości, zaczepki, że może bym kogoś do znajomych przyjęła... Wirtualna rzeczywistość próbuje znów złapać mnie w sidła, zaniepokojona chwilową nieobecnością. Gra wysyła powiadomienia o treści "Szefie! Twoje wojsko potrzebuje dowódcy!". Moje wojsko musi mi wybaczyć. Potrzebowałam życia. Potrzebuję dalej.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

 
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Archiwum bloga