Dwa tysiące czternaście.

 
Zdjęcie to kadr z filmu: Grabaż 30
   
To był dobry rok. 
W wielu kwestiach przełomowy, a jednocześnie pełny spokoju w głowie.
Przemyślane ruchy, jasne sytuacje, liczenie na siebie i wiedza, że:
  
cuda są wewnątrz.
kawa i papierosy.
wyprowadzenie psa.
nalewanie wody do miski.
kamienny sen.
niedoczekanie.
wyrzucanie gości.
żadnych przyjaznych domów
  
Ten wiersz, a nawet bardziej jego autor to jakiś punkt wyjścia do refleksji o marzeniach. Tak. Spełniło się ich kilka w tym roku, a kilka zyskało szansę na spełnienie. Pochwała od Mistrza była jednym z nich. Większego kalibru i dającym motywację i wiarę w to co robię. Byłam na festiwalu w Lublinie, na festiwalu w Łazieńcu, wygrałam kilka konkursów, dostałam stypendium od Miasta Gdańska i moją ukochaną wiosną wyjdzie mój debiutancki tom wierszy. Nie byłoby go, bez wielu trudnych chwil, bez bólu rozcieńczającego szpik... ale o tym kiedy indziej. Dziś radość rozpiera mnie na samą myśl, że za kilka miesięcy wezmę w ręce książkę podpisaną moim nazwiskiem. 
  
Oprócz poezji, dużo było też muzyki. Kolejne koncerty dostarczające niesamowitych wspomnień. Jarocin, czyli zawsze najszczęśliwsze dni w roku. Ukochane Strachy, czyli zdzieranie gardła śpiewem, leczenie go Jackiem, selfie z głupimi minami i tradycyjne już rozmowy w przedkoncertowe popołudnia, na które zawsze czekałam z niecierpliwością. Juwenalia, bo wiosna i koncerty, więc czego chcieć więcej. Świetliki, bo klimat. I wiele, wiele innych...
  
Praca? Wiem już czego na pewno nie chcę i chyba nareszcie wiem, czego chcę. 
  
Dwa tysiące czternaście to też ludzie. To Alaska i wszystko, i wszyscy, których to słowo w sobie zawiera. Dni tak szczęśliwe, że konkurujące z Jarocinem. To moje dziewczyny. Wspólne domowe życie z O. i wycieczki po barach z A.. To trójmiejski, barwny literacki świat. To zwiedzony z P. Sztokholm i przejechane błękitną strzałą kilometry z Sz.. Naprawdę nie sposób wymienić wszystkich za których jestem wdzięczna. Choć w głębi duszy jestem samotnikiem i emerytem, to właśnie z Wami przeżywam te najwspanialsze chwile. Dziękuję każdemu, kto się do nich przyczynił. 

Reszcie, próbującej wbijać mi w plecy szpile noworocznie dedykuję ulubiony cytat L.U.C: "Mimo to nie mszczę się, ino sypiam obficie / Każde skurwysyństwo zweryfikuje życie."

I to może być przesłanie na kolejny rok. I postanowienie- po prostu być fair, wobec innych i wobec siebie- swoich pragnień, marzeń i potrzeb. Iść dalej.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

 
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Archiwum bloga