Słowo „sama” Gerda zrozumiała bardzo dobrze.




Przypomniało mi się jak bardzo lubię tę baśń. Baśń o małym chłopcu, któremu do serca i oka wpada kawałek zaczarowanego zwierciadła i o dziewczynce, która idzie boso przez cały świat, by go uratować. 

Gerda znowu musiała odpocząć. Wtedy na śniegu zaczęła przed nią skakać wielka wrona; przedtem długo siedziała, przyglądała jej się i kręciła głowa. Wreszcie powiedziała:
Krra, krra! Dobrr’go dnia! Lepiej nie potrafiła tego wymówić, a chciała dla tej dziewczynki jak najlepiej; spytała ją, dokąd tak idzie sama przez szeroki świat. Słowo sama” Gerda zrozumiała bardzo dobrze i czuła, jak wiele się w nim mieści, więc opowiedziała wronie całe swoje życie i spytała ją, czy nie widziała Kaja.

Baśń w której wszystkiemu winne było zwierciadło, zmąciło Kajowi wzrok i zamroziło serce. Nie pamiętał o Gerdzie, bo nie mógł o niej pamiętać. Nie widział jej, bo nie mógł jej widzieć. Skąd wiedziała, że warto wyruszyć w podróż za kimś, kogo inni już dawno pogrzebali? Za chłopcem, który powiedział jej: "Okropnie wyglądasz kiedy płaczesz". Nie wiedziała, a ruszyła.
  
Fascynują mnie baśnie i bajki tej zimnej jesieni. Kryją w sobie tyle prawdy ile nie jedna obszerna powieść. I kończą się tak, jak chcielibyśmy kończyć nasze baśnie. 


Lecz kiedy wchodzili przez drzwi, zauważyli, że są dorosłymi ludźmi. Przez otwarte okna zaglądały do domu róże znad rynny, a obok stały dziecięce stołeczki. Kaj i Gerda usiedli każde na swoim, wzięli się za ręce, i jak o złym śnie zapomnieli o zimnym, pustym przepychu u Królowej Śniegu. A babcia siedziała w ciepłym słonku i głośno czytała z Biblii: „A jeżeli nie staniecie się jako dzieci, nie osiągniecie Królestwa Bożego”.
  




0 komentarze :

Prześlij komentarz

 
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Archiwum bloga