Co ma wspólnego łyżka z jesienią?


To proste. Je się nią.

"Niedługo kupię dużo książek i będę je czytać. Wieczorami pójdę sobie do kina, a nocami będę słuchał deszczu spadającego na miasto. I tak będzie aż do wiosny. I aż do wiosny nie będę do nikogo mówił o miłości."

M. Hłasko
 
Spałam. 
Spałam wtedy i śpię już od bardzo dawna. 
Nie lubię pytań na które nie mam szansy odpowiedzieć. Zostaje po nich dręczące poczucie niedopowiedzenia. A więc tak- spałam, ale przebudziłam się o szóstej nad ranem. Nie wiem dlaczego. Jakbym wyczuła wiszące w powietrzu pytanie.
  
Wejście w październik przypomina kąpiel w zimnym Bałtyku. Powoduje dreszcze i ściśnięcie żołądka. Dni posklejane nieuważnością skutkują coraz to nowymi uszkodzeniami otoczenia. Pojawiają się nowe wizje i obowiązki. Świat rusza, przyspiesza, zabiera ze sobą moje ciało i zostawia na peronie zabłąkany umysł. Spełniają się jakieś marzenia, a ja czasem zapominam że były one moje. Oswajam puste mieszkanie. Głaszczę szmatką blaty, rozczesuję sznurówki butów, gładzę zagięcia koca. Wieczorami zapalam świeczki i słucham przyjemnych piosenek, takich jak ta:
  
 


Czytam książki, nie chodzę do kina i jeszcze zdarza mi się mówić o miłości. 
Zbieram kasztany i bywam nad morzem. 
    

"Czy istnieje ktoś jeszcze, kogo znam, a kto mógłby potrzebować moich ramion? Mojego uścisku? Teraz?
Nikt rozsądny nie postawiłby takiego pytania. Ludzie boją się usłyszeć "nie" albo "nikt", w zasadzie całkiem łatwiej pogodzić się ze "spadaj" lub "wypierdalaj", niż nie słyszeć nic. Akustyka psychologii, tak właśnie ona brzmi."

   
I. Karpowicz "Ości"
   


0 komentarze :

Prześlij komentarz

 
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Archiwum bloga